niedziela, 7 marca 2010

Ojciec i Syn

Tak mnie zastanawia jedna rzecz i nie daje mi spokoju:

Dlaczego zabija się małe dzieci? Dlaczego bycie dzieckiem to coś strasznego i wstydliwego, a bycie dorosłym to niesamowity wyczyn, z którego można być dumnym? Przecież to dorośli popełniają najwięcej błędów, dorośli wszystko psują i wszystko niszczą - więc co jest fajnego w byciu dorosłym? Odpowiedzialność? Dziecko też może być odpowiedzialne - i zapewne lepiej mu to wyjdzie niż dorosłemu. Dlatego, że można mieć pieniądze? A co fajnego jest w pieniądzach i co one niby znaczą? Na dobrą sprawę to nawet nie istnieją - to tylko umowny środek płatniczy. Dzieci to rozumieją... dorośli nie. Tak mi się wydaje, że dzieci zabija się dlatego, że więcej rozumieją... a to by potem przeszkadza w dorosłym życiu. Bo jak inaczej wmówić dorosłemu, że musi poświecić cale swoje życie na zamartwianie się o wszystko na około, gdy w tym samym czasie dziecko by mu mówiło, że to nie prawda i że zamiast zamartwiania się, może robić co tylko dusza pragnie.

Jeśli Ojciec ma Syna to czemu tak się przyjęło, że syn musi iść w świat by przestać być dzieckiem i dorosnąć? Dlaczego Ojciec oddaje Syna pod opiekę obcych ludzi? Dlaczego Ojciec nie wie, że Syn jest przedłużeniem jego mądrości i świadomości ? Dlaczego Syn i Ojciec zazwyczaj są wrogo do siebie nastawieni zamiast miłować się w przyjaźni i zrozumieniu? Dlaczego Ojciec nie wychowa Syna tak jak sam chciał być wychowany będąc dzieckiem? Dlaczego ludzkie pragnienia są tak nietrwałe i tak kruche w czasie, że byle głupota potrafi je zniszczyć?

1 komentarz:

  1. Jest taki odwieczny problem w ludziach, że wolą odgradzać się wysokim murem, nie wierząc w połączenie, a przez to i ciągłość... Dlaczego? Bo mur jest ułudą bezpieczeństwa, którą wmawiają sobie tzw. dorośli...

    OdpowiedzUsuń