wtorek, 2 marca 2010

Od Wiru można dostać kręćka

Stojąc, albo wisząc w pewnej odległości od Wiru, tak sobie analizowałem o co w tym wszystkim chodzi. Skąd u mnie te wszystkie myśli? Skąd mam tak wiele w sobie niedocenionej mądrości? Co to za Wir do cholery i skąd on się tu wziął? No i najważniejsze pytanie - gdzie ja u licha jestem?

Na pierwszy rzut myśli, każda odpowiedź nieuchronnie została wciągana w wir, nim zdążyła nabrać przekonania i słuszności. Dlatego też tajemnica Wiru pozostała bez odpowiedzi. Zrozumiałem, że ta wiedza nie jest do ogarnięcia przez mój mały rozumek w kształcie orzeszka, który dopiero uczy się wielowymiarowości, tak więc odpuściłem sobie Wir uznając go za dziwne miejsce.

Następnie zaciekawiło mnie następujące spostrzeżenie. Jeśli pójdę do sklepu to będę w sklepie, jeśli pójdę nad jezioro to będę nad jeziorem - gdziekolwiek nie pójdę to tam będę. To gdzie ja jestem teraz, skoro moje ciało zostało w pokoju a ja widzę przestrzeń dookoła? To wszystko jest w mojej głowie, czy się gdzieś przeniosłem?

Wtedy Ktoś podleciał do mnie i pyta:

On: To ty nie wiesz gdzie jesteś?
Ja: No tak trochę nie bardzo - odpowiedziałem z nieśmiałością
On: Ej no koleżko, nie ładnie... jak to tak? toć to czwarty wymiar
Ja: Aaa... czwarty - powtórzyłem tak by zabrzmieć jak bym się zgubił.

Następnie sobie pomyślałem: jak to u licha czwarty? o co chodzi?

On: No czwarty
Ja: Umiesz czytać w moich myślach? - z pewną dozą nieśmiałości zapytałem w myślach siebie samego
On: A no umiem - odparłem sam sobie w myślach obcym tonem

Ja: Ja pierdole... więcej nie pale - pomyślałem sobie
On: Pal, pal... inaczej przecież byś się tu nie dostał

Po chwili namysłu i głębokiej zadumy patrząc z oddali na wir zapytałem ze zdziwieniem:
Ja: Jak to czwarty?
On: No byłeś w trzecim, wleciałeś w czwarty - to czwarty, nie?
Ja: Jak wleciałem, czym wleciałem?
On: No sobą
Ja: Sobą?
On: No sobą
Ja: Jak sobą, jak ja jestem gdzie indziej i śpię?
On: A to kim ty jesteś?
Ja: No jak to kim? Człowiekiem chyba, nie? - odpowiedziałem ironicznie
On: To wy jeszcze żyjecie? o matko... to nic dziwnego, że nie rozumiesz - wzgardził mną i odleciał sobie

Sobie pomyślałem - oho.. zajebiście się zaczyna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz