poniedziałek, 1 marca 2010

Jak najłatwiej doznać szoku.

Mam dziwne zajęcie - maluje deski. Nie ma w tym nic rewelacyjnego, ale jako że trzeba coś robić w życiu, to ja robię to - maluję deski. Stojąc tak sobie z tą deską w ręku jednym, a z pędzlem w ręku drugim, naszła mnie taka myśl:

"ja pierdole! wszechświat jest taaaki ogromny, a ja taaaki malutki, więc jaki jest sens w malowaniu tych desek?"


No i się zadumałem. Każdy człowiek na ziemi który twierdzi, że robi coś sensownego i znaczącego jest w wielkim błędzie. Jemu tylko tak się wydaje, że to co robi ma sens. Musi mieć sens. I ma taki, jaki sam sobie wymyśli. Prawdę mówiąc można sobie wymyślić wszystko... ale nikt tego nie wie - to jest owiane tajemnicą. Ale do czasu... do czasu...

Po tej zadumie zorientowałem się, że deski są pomalowane, więc mogłem udać się na zasłużony spoczynek. Spocząłem gdzieś bardzo wysoko nad Ziemią. Niemalże na pograniczu dwóch światów splatając rzeczywistość z wyobraźnią. Jedynie miejsce na Ziemi gdzie głupota ludzka nie dotarła. Jedyne miejsce na Ziemi, w którym mogę poczuć się wolny.

A jak można doznać największego szoku w życiu? Gdy zgłębiając tajemnicę życia odkryjesz prawdę, że Twoje życie nic nie znaczy. A to znaczy, że to co myślisz też nie ma większego znaczenia. To po co myśleć o tym, o czym nie chce się myśleć? A tym bardziej robić to, czego nie chce się robić? Bez sensu... Bez sensu doznać szoku odkrywając bezsens życia. Ja w tym całym ogromnym wszechświecie jestem niczym mrówka w lesie. Las będzie trwał bez mrówki, wszechświat beze mnie... Bez sensu

1 komentarz:

  1. a ja myślę, że wszystko jest po coś....nawet my głupie ludziska...

    OdpowiedzUsuń